Wiosna kapryśną często bywa.
Raz trochę chłodu, to znów lato się odzywa.
Cieszą oczy forsycje i szafirki
Tulipany wyprostowane, jakbyś ułożył w ziemię szpilki.
Wszystkich nas oczarowuje wiosenna aura i tęsknimy do błękitu nieba. Jednak, jak pobawić się kolorem i mieć w tym poczucie sprawstwa? - oto jest pytanie. Sposób na to znalazła dzisiaj (15.04.2026) Marysia Głębicka, nasza instruktorka zajęć plastycznych. Oczarowała nas, słuchaczy Paczkowskiego Uniwersytetu III Wieku, malarstwem Vincenta van Gogha, który w kwitnącym migdałowcu uchwycił nieśmiałą radość budzącego się życia.
Jak za machnięciem różdżki podążaliśmy śladami mistrza, tworząc wiosenne przebudzenie. Zapewne naszym pracom wiele jeszcze brakuje, ale pokonaliśmy pierwsze "wysokie progi" i odważnie interpretowaliśmy własne spojrzenie na migdałowiec namalowany w 1890 roku. Cóż wszystko jest w ruchu, więc i on przecież uległ zmianie.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz